Ekspozycja Kolejowa Białystok-Sokoły » Miłośnicy żelaznych dróg otworzyli minimuzeum kolei

KP-minimuzeum

Miłośnicy żelaznych dróg otworzyli minimuzeum kolei

Pomysłów nad stworzeniem muzeum kolejnictwa w Białymstoku było sporo. Ideę taką oprócz samych kolejarzy, spółek kolejowych lansowali również lokalni politycy. Stowarzyszenie Sympatyków Kolejnictwa „Kolejowe Podlasie” także postawiło sobie za cel utworzenie ekspozycji prezentującej stalowe szlaki.

Trudne początki

Zbudowanie nawet najmniejszej wystawy nie należy do najłatwiejszych. Dzisiejsza kolej różni się bardzo od tej nawet sprzed pięciu lat. Podział na spółki i nieustanna reforma trwająca od 2001 roku spowodowały, że o potencjalne eksponaty jest coraz trudniej. Pierwsze zakusy „Kolejowego Podlasia” dotyczące ekspozycji pojawiły się w drugiej połowie 2009 roku. Stowarzyszenie korzystając z ogromnej wiedzy braci Adama i Mirosława Sawczyńskich postanowiło rozpocząć realne działania. Głównym determinantem działań okazują się środki finansowe. Niezbędne jest również znalezienie i zagospodarowanie właściwego miejsca. Według początkowych planów ekspozycja miała się znajdować na terenie „węglówki”. Dawne wojskowe magazyny, w których odbywają się liczne imprezy kulturalne wydawały się miejscem idealnym. Obecność sporego układu torowego dawała możliwość przyszłościowego ściągania zabytkowego taboru. Niestety konieczność wyłożenia znacznych środków finansowych na adaptację stowarzyszeniowego budynku zmusiły do poszukania innej lokalizacji. Pomocną dłoń wyciągnął Pan Jerzy Wojtkowiak, dyrektor białostockiego zakładu PKP PLK SA. Zaoferował on lokal nieopodal dworca, który idealnie nadawał się na niewielką wystawę. Jednak droga do uruchomienia ekspozycji była wciąż daleka.

Poszukiwanie

Zaczęło się poszukiwanie potencjalnych eksponatów. Ogromną cześć zbiorów przekazali bracia Sawczyńscy, którzy podobne muzeum w Ełku utworzyli już w 1997 roku. To oni pomogli w uruchomieniu ekspozycji także na wąskotorówce w Płocicznie czy na stacji Węgorzewo. Mniejsze wystawy są również innych miejscowościach. Cześć zabytków wymagała remontu, inne od razu można było pokazać. Rozpoczęła się żmudna praca. Działacze „Kolejowego Podlasia” w wolnym czasie czyścili i szlifowali stare lampy, butle gazowe, malowali i uzupełniali brakujące elementy. Oprócz tych prac organizowane były także wyjazdowe spotkania, podczas których obserwowaliśmy inne ekspozycje, czerpiąc pomysły na nasz projekt. Wiele rzeczy wygrzebanych było dosłownie ze złomu, inne leżały w starych magazynach, piwnicach czy strychach. Pomocni okazywali się kolejarze, którzy oprócz przekazania części zabytków służyli radą, pomysłem, a nawet tłumaczeniem „co do czego i jak”. Trudno teraz wymienić wszystkie osoby zaangażowane w powstanie ekspozycji, by którejś nie pominąć. Było ich wiele, jednak zespołowa praca pozwoliła na publiczną prezentację.

Chwila prawdy

To właśnie 9 stycznia 2011 roku, podczas XIX Finału WOŚP „Kolejowe Podlasie” zaprezentowało ekspozycję. Niedużą, wciąż nie ukończoną, jednak ciekawą. Pierwsi zwiedzający pojawili się tuż po otwarciu, a jeszcze przed przybyciem wolontariuszy. Kolejne grupy za wstęp już płaciły – wrzucały dobrowolny datek do orkiestrowej puszki. Wzmianka o muzeum pojawiła się w materiałach Urzędu Miejskiego w Białymstoku, na specjalnych plakatach, a także w samym orkiestrowym pociągu, jak również kilka dni wcześniej na specjalnej konferencji prasowej, prezentującej wszystkie atrakcje finału WOŚP w Białymstoku. O otwarciu można było się również dowiedzieć na dworcu kolejowym dzięki uprzejmości administracji dworca oraz spółki PKP Intercity obsługującej dworcowy megafon, która pomiędzy zapowiedziami kolejnych pociągów reklamowała dopiero co otwartą wystawę. Chętnych do obejrzenia, którzy nie wiedzieli, gdzie się kierować, prowadził specjalnie ubrany „przewodnik”. Zaskoczenia ekspozycją nie kryli gospodarze obiektu – pracownicy PKP PLK, wcześniej nie widzący tworzącej się wystawy. Dowodem na to były liczne zdjęcia, czy stwierdzenia „no, tego już dzisiaj nie ma”. Frekwencja jak na dzielone godziny otwarcia raczej dopisała. Należy podkreślić, że w czasie przejazdu specjalnego pociągu do Walił ekspozycja była zamknięta. Podczas porannego i popołudniowego otwarcia, progi „muzeum” przekroczyło kilkadziesiąt osób. Czy było to mało? Patrząc na zeszłoroczne przejazdy drezyną po Rynku Kościuszki to tak (wtedy prawie 1300 osób). Jednak biorąc pod uwagę fakt, że wystawa była otwarta tylko kilka godzin należy stwierdzić, że nie jest to zły wynik. Tym bardziej, że ekspozycja nie uszła uwadze lokalnych mediów – radia, prasy czy portali internetowych.

Działać dalej

Orkiestrowe otwarcie nie będzie jedynym. „Kolejowe Podlasie” wspólnie z PKP PLK zapewne będzie udostępniać zwiedzającym ekspozycję podczas różnych imprez, których harmonogram nie jest jeszcze znany. Planowane jest wydanie ulotki, której cześć będzie poświęcona wystawie, a na popularnych portalach społecznościowych pojawi się „wirtualne muzeum”. Wciąż poszerzana będzie ekspozycja. Część kolejarzy już zadeklarowała swą pomoc. Mają być prowadzone także skuteczniejsze działania promocyjne, by większe grono odbiorców dowiedziało się o istnieniu takiego przedsięwzięcia. Do poprawy jest na pewno informacja o samej lokalizacji, o ile dotarcie od strony ulicy Zwycięstwa na stanowiło większego problemu, to już dojście od ulicy Kolejowej było nieco utrudnione. Niewielkie tablice informacyjne muszą być zastąpione czymś większym. No ale „nie od razu Rzym zbudowano”.

 


facebook

Fatal error: Call to undefined function is_plugin_active() in /home/ekspozyc/www/wp-content/plugins/image-carousel/inc/functions/icp-functions.php on line 102